poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 8



     Przez kolejne dwa tygodnie nauczyłam się, że unikanie ludzi nie jest dobrym pomysłem, ponieważ kiedy jest się samym, każdy niebezpieczny osobnik może się zakraść, a wtedy nie ma świadków. Wiedziałam już, że zawsze powinnam być chociażby na siłę przyklejona do któregoś z facetów z ekipy. Jest to zawsze wymówka, że nieładnie jest przerywać w rozmowie, więc Matt nie pchał się tak chętnie w moje okolice. Co za ulga. Po przypomnieniu sobie tamtego obrazu, zaczynało mnie poważnie mdlić… jest jednak pewna rzecz, która mnie zaniepokoiła. Kiedy przypadkowo wracam myślami do sytuacji sprzed koncertu, pomijając wszelkie wartości, których jak mniemam, on nie wyznawał, wspomnienie rozmiaru jego przyrodzenia… sprawia, że czuje lekkie gilanie i ucisk tam na dole! To chore… przecież tu prawie puszczam pawia, a za moment przypominam ślimaka, ciągnącego za sobą przezroczystą maź. 

     Wieczne przebywanie w towarzystwie ekipy znaczyło również, że znam wszystkie, najświeższe plotki o zespole. Przepływ informacji był tam szybszy niż w liceum, między popularnymi nastolatkami. Jak się okazało, na bieżąco kontaktowali się między sobą na tematy przeróżne. Pomijając kwestie „idziemy na piwo. Ten i tamten już nam zamówili”, to kto z kim i dlaczego sypia, również wchodziło w te zagadnienie. Z najświeższych doniesień, wynikało, że po tamtym zdarzeniu, o którym i tak wszyscy wiedzieli (ja się pytam jak?! Mają wszędzie kamery? Widzą przez ściany? Czy co?), w nagrodę po świetnym koncercie (tego nie mogę im odebrać), Sandersowa obciągnęła mu laskę. Po pierwsze Fuj, po drugie FUJ, po trzecie ojapierdolefuj! Nie dość, że spocony, taki po całym dniu, to jeszcze chwile wcześniej zapełniał niezidentyfikowaną dziurę… była wilgotna, a wiadomo, że tam gdzie wilgoć, tam i grzyb. Trafił swój na swego.

     Całe szczęście po tygodniu Val musiała wracać rozwijać swoją karierę do Kalifornii, gdzie dostała niesamowity angaż w wysokobudżetowej reklamie doczepianych włosów dla lalek Barbie. Szacun dla niej za to, że stara się zarabiać własne pieniądze. Jednak odniosłam wrażenie, że nie tylko praca była powodem jej powrotu, a dziwna infekcja na ustach, która wydawała się dość poważna. 

     Matt znów był sam, więc czekałam tylko na kolejny moment, by upewnić się, że jest totalnym dupkiem, dupodajkiem. Okazję znalazłam dość szybko, musiałam być jednak bardzo uważna. Pewnego wolnego wieczoru wybraliśmy się wszyscy do kręgielni. Nie ukrywałam radości, bo było to moje ulubione hobby. Wiedziałam, że pokaże tym wszystkim facetom, że kobieta z jajami może ich pokonać. Ubraliśmy specjalne buty, zamówiliśmy piwo, a w międzyczasie dołączyły się do nas dwie dziewczyny, które wyglądały dość egzotycznie. Chyba pochodziły z Brazylii, a na wakacje wybrały sobie podróżowanie trasą Avenged Sevenfold po Europie. Wiedziałam oczywiście o preferencjach większości ekipy. Komu by się nie podobały muśnięte słońcem, jędrne, ponętne i kusząco krągłe ciała Brazylijek. Chłopacy trafili idealnie, pochodzenie i stopień fanostwa sprawiały, że są idealnymi kandydatkami. Niby kto ma siłę na podchody, podryw, kiedy taka chętnie sama rozłoży nogi, zanim ten spyta o jej imię. 

     Dwie nowe koleżanki obrały sobie za cel facetów z największym ego, czyli Matta i Zacka. Tak szczerze, to stawiałam na Briana, ale ten był wierny swojej lubej. Co jak co, ale kochał ją i wyznawał wyższe wartości niż ten neandertalczyk Sanders. Obserwowałam go bardzo uważnie. Ta ladacznica macała go wszędzie gdzie tylko mogła, a on śmiał się z jej żartów i sprzedawał jej swój czarujący uśmiech. Tak, nie będę się wzbraniać, ale jego uśmiech jest rozbrajający. Nogi miękną. Cale szczęście umiałam udawać twardą, więc ten nawet nie wiedział o mojej słabości. Straciłam resztki wiary w to, że opamięta się i oprze jej, w momencie kiedy wstał podczas swojej kolejki, miał rozpięty rozporek. Wkurzona i bezradna dopiłam swoje piwo, zamówiłam kolejne.  Po wygranych trzech kolejkach, byłam już dość wstawiona. Matt z jakiejś nieznanej mi przyczyny przysiadł się do mnie i postanowił mnie jeszcze bardziej wkurwić. Czyli był niezwykle pociągający i czarujący, oczywiście nie zabrakło uśmiechu. Jak ja go nienawidzę! Dopiłam już chyba czwarte piwo i wciągnęłam się w rozmowę z nim, chyba złość ustępowała, ale niestety zastępowała ją sympatia. Przez głośną muzykę zmuszeni byliśmy siedzieć bardzo blisko, żeby słyszeć się wzajemnie. Widziałam, że patrzy na moje usta. Przeczytałam w poradniku, że kiedy facet tak robi, ma ochotę pocałować. Jak ja bym chciała go pocałować… bardzo… 
Otrząsnęłam się w momencie, kiedy ta zdzirowata Brazylijka popukała go w ramie, pochyliła się, żeby mu powiedzieć coś do ucha. Uśmiechnął się lubieżnie i skinął głową. Widziałam, że szła w stronę toalet. To było jak wiadro zimnej wody. Głupia nie jestem. Domyślałam się co to znaczyło. Tylko, że on jak gdyby nigdy nic, kontynuował rozmowę ze mną! Znów patrzył mi na usta. 

     Jednak nie może być zbyt pięknie. Samiec zostanie samcem, nawet ułamek sekundy starczył, by jego zerknięcie w stronę odchodzącej dziewczyny, przelało moje emocje kumulujące się w środku. Wstałam jak oparzona, spojrzałam na niego z góry i obrzuciłam, jak mi się wydawało, złowieszczym spojrzeniem. 
- Co się stało… nie skończyłem mówić- złapał mnie za nadgarstek, żebym wróciła na miejsce. Wyrwałam rękę obrzydzona jego dotykiem, w końcu przypomniałam się to, co podejrzewałam, wiedziałam i czułam wcześniej.
- Nie dotykaj mnie…! Nie masz prawa... jesteś obrzydliwą, męską dziwką! – cofnęłam się i dopiero zdałam sprawę, że wszyscy na nas patrzą. Głupio mi się zrobiło. Nienawidziłam być w centrum uwagi. Całe szczęście długo nie musiałam się zastanawiać co zrobić, bo te kilka piw dało o sobie znać. Poszłam do toalety pozbyć się przetrawionego piwa, a może i też pokiereszować buźkę tej dziwce… przecież ona uderzała do męża i ojca dwójki dzieci! Tak… to dlatego jej nienawidzę… Ona psuje rodzinę…O!

     Jeszcze gorzej się poczułam, kiedy dowiedziałam się, że Matt od dwóch tygodni odgania od siebie wszystkie nachalne kobiety, które same pchają mu się do rozporka. A tamtą Brazylijkę zbywał ile mógł, ale nie umiał być niemiły. Przecież z reguły to miły facet… Kurwa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz