Nie wiem jak to się stało, ale od kiedy zaproponowałem jej wspólną grę, spodobało mi się. Zapraszałem ją co wieczór. Jej najwyraźniej tez odpowiadała ta sytuacja, szczególnie, że kilkakrotnie wspomniała o niewygodnym tłoku w autobusie ekipy. W pewnym sensie spełniałem dobry uczynek. Żadne z nas nie wspomniało do tej pory o incydencie rok temu. Było to nam na rękę. Chyba baliśmy się, że jeśli zaczniemy ten temat, wyniknie z tego cos niepożądanego. W zasadzie, to prawie w ogóle nie rozmawialiśmy, chyba, że dotyczyło to planu i strategii gry. Na razie trzymaliśmy się na dystans. No może prawie na dystans.
Jednego z wieczorów odbywaliśmy naszą tradycyjną już partyjkę zabijania przeciwników wspólnymi siłami, kiedy Hannah usnęła. Zdałem sobie po chwili z tego sprawę, kiedy jej przeważająca liczba ofiar stanęła w miejscu. A to zazwyczaj ona była postrachem współgraczy. Leżeliśmy na wielkiej kanapie przed wielkim ekranem, więc w takiej pozycji, po ciężkim dniu, było łatwo o chwilę nieuwagi, aż znalazło się w objęciach Morfeusza. Nie przeszkadzało mi to. Miałem wystarczająco miejsca, a kiedy ona śpi, wygląda całkiem słodko. Sięgnąłem tylko po koc i przykryłem ją. Nie wiem skąd we mnie taki instynkt opiekuńczy. Wsunąłem tylko stopy pod koc, bo zrobiło się całkiem chłodno. Grałem dalej sam, aż po pewnym czasie poczułem jej małą i chłodną rękę oplatającą mnie w pasie. Lekko zdezorientowany spojrzałem na nią. Spała dalej. Nie wiedziałem co zrobić. Poczułem się jak zamrożony. Czy zdjąć jej rękę i obudzić, żeby poszła spać tam, gdzie jej miejsce, czy może zostawić. W końcu nikomu nie dzieje się krzywda. Prawda? Zaraz pewnie zmieni pozycje. Czemu ja panikuję? Z drugiej strony to ciekawe, że na co dzień trzyma się ode mnie z dala jak może. A w chwili obecnej mamy przykład przyciągania. Przecież ona śpi durniu, pewnie nawet nie wie, co robi. Zapewne robi to samo w swoim łóżku, każdej nocy z kołdrą. Val ma tak samo. Kiedy nie ma mnie obok niej, owija swoje witki wokół kołdry, jakby przez sen chciała kogoś tulić. No a co mogę poradzić, że każda laska do mnie ciągnie. Hannah nie jest jak każda. Ona potrafi grać jak niejeden facet. Ale w sumie dalej jest tylko kobietą i ma dziurę między nogami. Więc żadna różnica. Leci na mnie. Chociaż nie klei się jak każda inna. Z wyjątkiem teraz. Ja pierdole, zmień myślenie, zmień myślenie. Graj. Zabito cię Matt już 3 razy, od kiedy położyła rękę na brzuchu. Tylko jebaną rękę. Przecież nie maca ci fiuta. Mogłaby w sumie udawać, że śpi i zmacać mnie tam. Nie obraziłbym się. Trochę mnie już ciśnie. Przez to, że po każdym koncercie od razu daje nurka do mojego autobusu, żeby z nią pograć, sprawia, że nie bzykam innych panienek. Nie bzykam nikogo. A cholera w tym momencie miałbym ochotę przemaglować jakąś dziunię. Ciężko będzie. Michelle jest na pokładzie i pilnuje. Głupie baby zgadały się i jeżdżą z nami na zmianę. Tyle, że Siostrę Val łatwo upić i ma się wolną rękę. Zdecydowanie muszę jutro pogadać z Danem. Musi mi załatwić jakąś cipkę na wieczór. Coś szybkiego i mocnego, żebym mógł chociaż normalnie chodzić, kiedy nic mnie nie uwiera w spodniach.
Kiedy spojrzałem znów na Hannę, przysunęła się bliżej mnie i oparła głowę o moją klatę. Ja pierdolę, co mam robić. Jest całkiem miło, ok. Ale zdecydowanie tak nie powinno być. Cholera… Niech zostanie tak jeden wieczór. Później zastanowię się co się w takich przypadkach robi. Normalnie już bym się do niej dobierał, a ona błagałaby o więcej i sztucznie jęczała, kiedy dopiero odpinam jej spodnie (swoją drogą po chuja wszystkie laski to robią? Odpinam rozporek. Wow, ale podniecające…). Chociaż nie, normalnie to by nawet do takiej sytuacji nie doszło. Zazwyczaj pracowali z nami faceci, więc co przyszło Larremu do głowy, żeby tym razem zatrudnić kobietę. Takie, zazwyczaj brzydzą się mało higienicznym trybem życia, jakie prowadzą rockowe zespoły.
Sam nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Ale obudziłem się i spaliśmy na łyżeczki. Rozejrzałem się, a mój wzrok zatrzymał się jednak na jej szyi, która aż prosiła się o delikatnego buziaka. Nie wiem co mnie podkusiło, ale zrobiłem to. I tak spała. A przynajmniej tak było, póki nie przytknąłem swoich ust do jej delikatnej skóry.
***
Poczułam lekkie łaskotki na szyi i coś twardego nad pośladkami. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że ktoś leży za mą i mnie obejmuje, a to „coś” na lędźwiach, musi być wzwodem. Szybko wyplątałam się z jego objęć odskakując na bezpieczną odległość i odwróciłam. Patrzyliśmy się z Mattem na siebie czekając, aż któreś coś powie. Po jego oczach było widać, że też dopiero się obudził. Dotknęłam swojej szyi, przypominając sobie, że to musiał być on.
- Pocałowałeś mnie…
- Tak?- Próbował udawać głupa, ale wiedziałam kiedy ktoś kłamie- chyba musiało ci się coś przyśnić.
Patrzyłam na niego dłuższą chwilę, aż zeszłam z łóżka i zakładałam buty.
- Gdzie idziesz?
- Muszę się czegoś napić… a ty- spojrzałam mu na krocze- zrób coś z tym…- po czym pośpiesznie wyszłam do kuchni i sięgnęłam po wodę. Wypiłam całą butelkę na raz. Było mi piekielnie gorąco. Pewnie jego ciało mnie tak nagrzało podczas tulenia. Ja pierdolę, jakiego tulenia?! Musiałam zasnąć. Nie tak to miało wyglądać. Nie tak! Co on sobie teraz pomyśli? Nic nie pomyśli. To przecież on tulił się do mnie. Tak, tak właśnie było.
Spojrzałam w jego kierunku kiedy wychodził z salono-sypialni. Widać było, że chce coś powiedzieć. Ale byłam jeszcze w takim szoku, że musiałam odetchnąć. W idealnym momencie poczułam, że autobus hamuje i po chwili wyszłam z pojazdu, nie dając mu się odezwać ani słowem.
- Hej, Hannah! Ktoś cię goni?- usłyszałam serdeczny śmiech Marvina. Zatrzymałam się.
- Ooo, cześć. Nie.. ale – nie wiedzieć czemu, rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu odpowiedzi, kiedy zobaczyłam podświetlany neon przedstawiający filiżankę kawy- potrzebuję kofeiny mocniej niż powietrza w tym momencie. Wiesz, praca goni i nigdy się nie kończy.
- No tak. Jeździsz z div…ekhm Mattem. Chłopacy już się zakładają kiedy rozłożysz dla niego nogi, albo czy już to zrobiłaś.
- Że co?!
- No wiesz… tak nagle zaczęłaś z nim jeździć…
- Nie pieprze się z nim! – ruszyłam przed siebie.
- Han, nie gniewaj się. Ja tylko przekazuje informacje… wiesz, że jestem paplą – biegł za mną.
- To możesz im przekazać, że to właśnie dzięki ich zachowaniu, jeżdżę z Panem Wiecznie Nadąsanym. Ale przynajmniej mam tam spokój i nie muszę słuchać pijackich śpiewów i wiwatów. Przekaż im, że parchaty fiut naszej divy mnie nie tknął, ani nigdy tego nie zrobi! Na samą myśl, że jego łapska mogłyby mnie dotknąć, biorą mnie mdłości – obok nas przeszedł Matt, z pokerową miną. Jestem pewna, że słyszał to co mówiłam i na milion procent wie, że to było o nim. Momentalnie zrobiło mi się głupio. Byłam nakręcona i zła na chłopaków. Użyłam kilka niemiłych i niepotrzebnych określeń. Ja pierdole. A myślałam, że w grupie samych „panów” obędzie się bez dram.
Weszłam do kawiarni, stanęłam za wokalistą. Nie wyczytałam z niego żadnych emocji. Całe szczęście. Kiedy wzięłam swój kubek na wynos, poszłam z powrotem do jego autobusu. Stwierdziłam, że dumę schowam do kieszeni, a teraz już na serio muszę zająć się pracą.
Brzydzi sie, jaaaaaaaaaaaaaasne :D EJ KOLEŚ, ONA CHCE JEGO KORNISZONA, NIE SŁUCHAJ SIĘ JEJ!
OdpowiedzUsuń(Michuła)
kiełbasy a nie :P
Usuńmożliwe, nie wiem ;D
Usuń